29/08/2026
Większość osób myśli, że podolog od tego jest, żeby do upadłego frezować zmienione chorobowo paznokcie i bez końca pobierać drogie posiewy mykologiczne. Ja z tego zrezygnowałam. Od października ubiegłego roku wdrożyłam własny, holistyczny protokół – nie chcę, żeby "grzyby latały po gabinecie", bo leczenie samego objawu bez dotarcia do przyczyny to ślepa uliczka.
Kiedy pacjent z oporną grzybicą trafia do mojego gabinetu w Radziszewie, nie naciągam go na kolejne bezskuteczne badania. Najpierw robię coś, co lekarze i pacjenci uważają za rewolucyjne: wysyłam go do specjalistów. Zanim zaczęłam ten krok, osobiście skonsultowałam sprawę z urologami i gastrologami, pytając, czy nie będą zszokowani faktem, że podolog odsyła do nich pacjenta z problemem paznokciowym. Odpowiedź? Żadnego szoku. Wręcz przeciwnie!
Jak usłyszałam od lekarza urologa: młodzi faceci rzadko trafiają na profilaktyczne wizyty – przychodzą dopiero wtedy, gdy organizm krzyczy. A uporczywa grzybica na paznokciach u młodego, szczupłego trzydziestolatka to często jasny sygnał, że w środku toczy się ukryty stan zapalny (np. Klebsiella pneumoniae) albo układ pokarmowy i narządy wewnętrzne są przeciążone. Dopiero gdy urolog czy gastrolog zajmą się wnętrzem, podologia zaczyna przynosić spektakularne, trwałe efekty.
Przestańmy leczyć sam naskórek i płytkę – zacznijmy szukać tam, gdzie naprawdę leży źródło problemu.
Radziszewo