27/05/2026
Jesteśmy uczeni walki. Walka ma załatwić wszystko.
Walczenie o siebie , o lepsze jutro , walka z chorobą, o lepsze stanowisko o życie w dokonywaniu wzniosłych czynów.
Jakiż to budzi społeczny zachwyt jak uda się wywalczyć swoje.
Jak się czujesz po takiej walce?
Najpierw często jest euforia, szczęście potem przychodzi zmęczenie po stoczonym boju i chwilowy spokój.
Tak chwilowy. Wiesz dlaczego?
Bo jak wywalczyłeś o coś tak mocno, za chwilę może przyjść lęk o to ,że przyjdzie ktoś silniejszy i ci to odbierze. Lęk że to zniknie rozmyje się wróci choroba lub jutro znów będzie gorzej.
To co zdobyte siłą czy woli czy ciężkiej pracy twoich rąk jest kruche i często obarczone krwawicą i cierpieniem twoim lub czyimś.
Zmęczenie po osiągnięciu celu na początku jest fajne jednak z czasem możesz zacząć zauważać, że twoje ciało ma coraz mniej siły. Zrzucasz to na wiek na lata stresu . Ale skąd wziął się ten stres?
A gdybyś tak zamiast siłą zadziałał mocą ?Bez walki , bez skupiania się na osiągnięciu celu, bez tego napięcia.
Kiedyś ktoś mi powiedział, że dusza tutaj na ziemi musi mieć cel. Że trzeba ciągle pilnować żeby twoja lista manifestacyjna była pełna nowych wyzwań do osiągnięcia.
Zadałam wtedy pytanie. To dlaczego ludzie którzy jeszcze mogli tyle w życiu osiągnąć umierają?
Często zostawiając nie dokończone domy w budowie, sprawy, rozwijające się firmy. Małe dzieci, ludzi którzy ich potrzebowali. Przecież taki człowiek ma jeszcze mnóstwo celów do osiągnięcia w życiu. Mnóstwo marzeń do spełnienia.
A decyduje się odejść z tego świata.
Może właśnie dlatego, że uwierzyli innym. W to że tak trzeba. Ciągle gonić za czymś, coś osiągać żeby coś znaczyć. Gonią za tym co po śmierci i tak tu zostawią najprawdopodobniej zapominając ile pracy w to włożyli.
To nie chodzi o to żeby nic nie mieć, nic nie robić siedzieć i czekać na śmierć.
Ale żeby nie dać temu sobą zawładnąć. Nie tracić czucia intuicji w tej gonitwie.
No właśnie, za czym?
Budźmy się