23/11/2021
O piecu kaflowym słów kilka…
Piec kaflowy jeszcze do niedawna stanowił główne źródło ciepła w domach czy mieszkaniach. Można powiedzieć, że był ponadczasowym fenomenem grzewczym, gdyż przy niewielkim nakładzie pracy i niewielkiej ilości opału, dawał dużo przyjemnego ciepła w chłodne, jesienno-zimowe dni. Zanim taki piec kaflowy zagościł w domu czy mieszkaniu, był najpierw indywidualnie projektowany (nigdy nie był przewymiarowany), a dzięki swojej konstrukcji oraz starannemu wykonaniu przez wysoko wykwalifikowanych mistrzów zduństwa, działał bezawaryjnie przez dziesiątki lat! Specjalnie zaprojektowane kanały wznośne i opadowe wewnątrz pieca, skutecznie zatrzymywały wszelkie możliwe pyły, popioły i drobną sadzę, dzięki czemu, pyły i sadza powstałe w wyniku palenia zostawały w piecu i nie wylatywały kominem na zewnątrz. Komin, który odprowadzał spaliny z takiego pieca nie kopcił, bo nie miał prawa kopcić! Z komina wydobywała się praktycznie para wodna i dwutlenek węgla. Żadnego dziadostwa w postaci benzo(a)pirenu nie było. W odróżnieniu od dzisiejszych blaszanych kotłów czy piecyków wielopaliwowych, były to bardzo ekologiczne urządzenia grzewcze, które nie dość, że zużywały niewielką ilość paliwa (parę szczap sezonowanego drewna), to jeszcze miały tę zaletę, że po dwóch-trzech godzinach palenia, oddawały ciepło przez co najmniej dobę (znane są konstrukcje, które oddawały ciepło przez parę dni). Piec kaflowy nagrzewał się szybko, zaś ciepło oddawał długo. Bardzo, bardzo długo. Jedyną czynnością konserwacyjną, jakiej wymagał, to solidne czyszczenie kanałów wewnątrz piecowych raz na rok oraz regularnego czyszczenia komina przez Fachowego Kominiarza co 6 tygodni. W odróżnieniu od dzisiejszych „cudów” techniki grzewczej naszpikowanych elektroniką, w takim piecu nie miało się co popsuć! Były to urządzenia totalnie bezawaryjne, które nie potrzebowały także grama prądu. Niestety, w czasach walki ze smogiem piece kaflowe są powszechnie w Polsce niszczone i co gorsza, stawiane są na równi z urządzeniami grzewczymi opalanymi paliwami stałymi takimi jak węgiel, które faktycznie były i są kopciuchami, i które w mniejszym czy większym stopniu są powodem zanieczyszczenia powietrza (tzw. niska emisja).
Moim skromnym zdaniem, gdyby nie powszechna likwidacja pieców kaflowych w domach i mieszkaniach opalanych drewnem, problem zanieczyszczonego powietrza by nie istniał. To właśnie m.in. likwidacja pieców kaflowych i zastępowanie ich wszelakiej maści pseudo urządzeniami grzewczymi opalanymi byle czym i palonymi byle jak, przyczyniła się do tego, co mamy dzisiaj.
Komu one przeszkadzały?