15/09/2026
Zapraszamy do lektury
Logo, które zaliczyło więcej koncertów niż my
Są takie historie, które zaczynają się całkiem niewinnie.
Jest festyn.
Jest aukcja charytatywna.
Jest koncert.
I jest pomysł, który z czasem zaczyna żyć własnym życiem.
Ta historia zaczęła się od obrazu.
A właściwie od Agnieszki.
________________________________________
𝐀𝐤𝐭 𝐈: 𝐉𝐞𝐝𝐞𝐧 𝐨𝐛𝐫𝐚𝐳
W czerwcu odbywał się czterodniowy festyn u Bernardyni Lublin
W programie między innymi koncert Luxtorpeda OFFICIAL.
Postanowiliśmy dorzucić coś od siebie.
REVO ufundowało vouchery na nasze usługi, które trafiły na wydarzenie.
A Agnieszka?
Agnieszka namalowała obraz.
Obraz został przeznaczony na aukcję charytatywną.
I na tym mogłaby się skończyć historia.
Ale przecież...
to byłoby zbyt proste.
________________________________________
𝐀𝐤𝐭 𝐈𝐈: 𝐓𝐫𝐳𝐲 𝐋𝐮𝐱𝐭𝐨𝐫𝐩𝐞𝐝𝐲
Skoro na festynie miała zagrać Luxtorpeda, pojawił się pomysł.
Agnieszka namaluje ich logo.
Nie jedno.
Trzy.
Pierwsze — dla nas.
Drugie — dla zespołu.
Trzecie — na aukcję.
I tak powstały trzy ręcznie malowane logotypy Luxtorpedy.
Każdy trochę inny.
Każdy z własną historią.
I wtedy zaczęło się robić ciekawie.
________________________________________
𝐀𝐤𝐭 𝐈𝐈𝐈: 𝐏𝐨𝐝𝐩𝐢𝐬𝐲
Logo dla REVO zostało podpisane przez Luxtorpedę.
To samo stało się z egzemplarzem przeznaczonym na aukcję.
Ale trzecie logo...
To, które dostał zespół?
Ono poszło w tłum podczas koncertu.
I tam zaczęła się jego własna kariera.
Podpisywali się na nim uczestnicy koncertu.
Czyli w pewnym momencie mieliśmy już dzieło sztuki, które zamiast spokojnie wisieć na ścianie, zaczęło podróżować pośród publiczności.
Jak na logo rockowego zespołu...
całkiem odpowiedzialna ścieżka kariery.
________________________________________
𝐀𝐤𝐭 𝐈𝐕: 𝐍𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠𝐥𝐢𝐬́𝐦𝐲 𝐛𝐲𝐜́
I tutaj pojawia się mały problem.
My niestety nie mogliśmy być wtedy na miejscu.
Z powodów całkowicie niezależnych od nas.
Festyn się odbył.
Luxtorpeda zagrała.
Logo trafiło do ludzi.
A my zostaliśmy bez możliwości zobaczenia tego wszystkiego na żywo.
No trudno.
Historia mogła się skończyć.
Ale się nie skończyła.
________________________________________
𝐀𝐤𝐭 𝐕: 𝐋𝐢𝐭𝐳𝐚
Następnego dnia do naszego studia przyjechał Litza.
I przywiózł ze sobą...
nasze logo.
To samo, które zostało podpisane przez Luxtorpedę.
Nie wysłane kurierem.
Nie zostawione gdzieś po drodze.
Po prostu przywiózł je osobiście.
I tak właśnie logo, które zaczęło swoją historię od pędzla Agnieszki, przez festyn, koncert, aukcję i tłum ludzi...
trafiło z powrotem do REVO.
________________________________________
𝐅𝐢𝐧𝐚ł
Dzisiaj wisi u nas w studio.
Podpisane.
Obok dyplomów, certyfikatów i całej reszty rzeczy, które przez ostatni czas udało nam się zebrać.
Ale ten obrazek jest trochę inny.
Bo nie przypomina nam o samochodzie.
Nie przypomina o korekcie lakieru.
Nie przypomina o powłoce.
Przypomina o tym, że czasami robisz coś po prostu dlatego, że możesz dołożyć swoją cegiełkę do czegoś dobrego.
A potem okazuje się, że z pozornie małego pomysłu powstaje historia, którą będziesz pamiętać długo.
Trzy logotypy.
Jeden obraz.
Czterodniowy festyn.
Koncert Luxtorpedy.
Aukcja.
Podpisy uczestników.
I na koniec Litza, który następnego dnia przywozi nam jedno z tych logo do studia.
Nie planowaliśmy tego wszystkiego.
Ale chyba właśnie dlatego ta historia jest fajna.
Bo czasami najlepsze rzeczy dzieją się trochę obok planu.
A logo?
Logo nadal wisi u nas.
I patrząc na nie, mamy tylko jedną myśl:
Dobrze, że je wtedy namalowała.
Bo polerka może piszczeć.
Muzyka może grać.
A czasami zwykły kawałek płótna potrafi połączyć jedno i drugie.
Do następnego. 🔊🔥