14/10/2022
- Zmiany w edukacji należy zacząć od tego, aby wynagradzać pracę nauczycieli tak, aby czuli się w godny sposób potraktowani. Tymczasem rząd proponuje im podwyżkę w wysokości 4,4%, podczas gdy inflacja wynosi 17,2%, wyobraźcie sobie, co to znaczy dla portfela takiego nauczyciela - mówił w miasteczku edukacyjnym, które zbudowali protestujący ze Związku Nauczycielska Polskiego, w czasie konferencji prasowej Szymon Hołownia.
Postanowiliśmy to zilustrować: w 2015 roku ówczesny kandydat na prezydenta Andrzej Duda udał się na zakup. Za koszyk podstawowych produktów spożywczych zapłacił wtedy 37,02 zł. Dziś, za koszyk złożony z dokładnie tych samych produktów, zapłaciliśmy 86,63 zł. W czasie obecnych rządów tzw. koszyk Dudy podrożał o ponad 134% ‼️
Zadaniem rządu jest zadbać o swoich obywateli. Tymczasem tak niskie pensje i tak niskie podwyżki - nie tylko nauczycieli, ale także innych pracowników sektora publicznego - wobec takiej drożyzny oznaczają radykalne obniżenie jakości życia. - To zaczyna być opowieść o godności. O tym, czy stać cię na podstawowe rzeczy. Do tego doszliśmy po 7 latach ich rządów - grzmiał Szymon Hołownia.
Paulina Hennig-Kloska przypomniała, że już na wiosnę Polska 2050 przedstawiła szereg postulatów, których wdrożenie pozwoliłoby ograniczyć inflację - m.in. emisje obligacji antyinflacyjnych, czy zawieszenie podatku Belki. Michał Gramatyka - Poseł RP raz jeszcze przypomniał o pierwszej rzeczy, którą rząd musi zrobić, aby zatrzymać protesty nauczycieli i masowe odchodzenie z zawodu: podwyżki przynajmniej na poziomie inflacji. - Jeżeli nie będziemy mieli nauczycieli, nie będziemy mieli przyszłości - przekonywał nasz poseł.